Wywiad z twórcą Zbójnickiego Szlaku - Zbójnikolandia

As part of our website we use cookies to provide you with services at the highest level, including in a manner tailored to individual needs. Using the site without changing the settings for cookies results in saving them on your device. You can change your cookies' settings at any time. More details in our Cookies policy.

Article Index

There is no translation available.

CZY ZBÓJNICNICY ISTNIEJĄ JESZCZE DZIŚ?

NAPADYZBJNICKIENACEPRW

Tych prawdziwych zbójników już dawno nie ma. Główne nasilenie zbójnictwa w Karpatach, również  w Małopolsce  przypadało na XVII, XVIII wiek. Od najintensywniejszego nasilenia zbójnictwa minęło już ponad 250 lat.

Jednak zbójnicy przetrwali w opowiadaniach ludowych, w legendach zbójnickich, w wierszach, powieściach, pieśniach ludowych, muzyce góralskiej, w rzeźbie czy w malunku na szkle. 

O zbójnikach można przeczytać w dziełach takich zacnych poetów, pisarzy, podróżników, geografów jak: Maciej Bogusz Zygmunt Stęczyński, Seweryn Goszczyński, Kazimierz Przerwa Tetmajer, Władysław Orkan, Ludwik Zejszner, Stanisław Vincenz – Homer huculszczyzny, Oswald Balcer czy Walery Eliasz Radzikowski. Te osoby ściśle były związane z naszymi polskimi górami, z Zakopanem, Tatrami, Gorcami, ale i z Beskidami.

Polecam wiersze Stanisława Nędzy Kubińca, czy współczesne zabawne opowiadania oraz wiersze o zbójnikach Zdzisława Barglika. Wiele o zbójnikach można również się dowiedzieć w książce pana Michała Jagiełły, który jest z Tatrami, Krakowem bardzo związany. Podobnie jest z Panią Urszulą Janicką Krzywdą, która zna tematykę zbójnicką jak nikt inny.

Cząstka ze zbójników została też w wielu z nas, ze względu na to, że górale beskidzcy, czy podhalańscy wywodzili się w większości z plemion wołoskich, które przybyły w te tereny w XV wieku w poszukiwaniu dogodnych terenów wypasowych dla owiec.

PROTOPLASTAMI ZBÓJNICKIEGO RODU BYŁY WŁAŚNIE PLEMIONA WOŁOCHÓW, KTÓRE PRZYBYŁY DO POLSKI AŻ Z TERENÓW DZISIEJSZEJ RUMUNII.

Walasi, albo Wołosi byli plemieniem bardzo temperamentnym, kochającym wolność, ta góralską Ślebodę. Nie było w ich naturze podporządkowywać się nikomu. Początkowo byli tolerowani przez ówczesne władze, ale w późniejszym czasie możnowładcy zaczęli ich wyzyskiwać, wprowadzać daniny i różne inne powinności. Znacznie ograniczono ich swobody co spowodowało ich gniew. Zubożali Wołosi zbiegali w góry, nie chcieli się bowiem podporządkowywać żadnym normom i harować na rzecz wyzyskujących ich możnowładców takich jak chociażby Mikołaj Komorowski – ojciec zbójnictwa w Beskidach i na Podhalu. Wołosi byli bardzo zaradnymi ludźmi, wytrwałymi, upartymi, zawziętymi, bitnymi. Nie dawali sobie w kaszę dmuchać. Wołosi uciekali też przed wcieleniem do armii austriackiej. Służba wojskowa w armii austriackiej trwała aż 12 lat!

Wołosi chcieli wolności, a nie uciemiężenia – jeszcze przez zaborcę!  Dlatego wkraczali na drogę rozboju. Kryli się w niedostępnych lasach i napadali na karawany kupieckie, na austriackie dyliżanse, pocztyliony, kasy cesarskie itp.

Ta wołoska krew do dnia dzisiejszego płynie w żyłach górali beskidzkich, podhalańskich i nie tylko. Wiele obecnych - znamienitych, bogatych i wpływowych rodów góralskich na Podhalu ale i w Beskidach ma za przodków zbójników – Wołochów. Ale do tego czasu jest to temat przemilczany, temat tabu, nie wiem dlaczego – jak to zaszczyt – moim zdaniem mieć zbójnika w rodzinie! Bo zbójnik pójdzie w niebie na samiućkim przodzie! Sabała, który ponoć za młodu zbójnikował mówił, że to honor być zbójnikiem, ale nie zbójcą – bo to ma wydźwięk negatywny!

Aby odkryć zapomniany zbójnicki świat polecam wystawy chociażby w Muzeum Zakopiańskim, albo wizytę w Izbie regionalnej w Murzasihlu czy w izbie twórczej Pana Władysława Walczaka Banieckiego w Zakopanem. Lub też w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Tam znajdą państwo zapomniany magiczny świat zbójników, który odzwierciedlają zbójnickie malowidła na szkle, rzeźby zbójników. W muzeum można zobaczyć zbójnickie noże, zbójnickie torby myśliwskie itp.  zbójnickie grafiki Władysława Skoczylasa czy zbójnicki szkice Zofii Stryjeńskiej.

Aby wgłębić się w tematykę zbójnicką mogą państwo podążać również  szlakiem zbójników karpackich, poznać historię zbójnickich zamków, kościółków, kapliczek, obelisków itp. To wszystko pozwoli nam odkryć na nową zbójnicki mit, który zakorzeniony jest głęboko w każdym z nas.

Aby poznać mentalność zbójników można się również wybrać do kina na najnowszy film Agnieszki Holland i Kasi Adamik – Prawdziwa Historia Janosika lub oglądnąć na dvd naszego polskiego Janosika Passendorfa.

KTO WEDŁUG PANA PRETENDOWAŁBY DO MIANA WSPÓŁCZESNEGO ZBÓJNIKA JANOSIKA?

Tak naprawdę to zbójnicy najczęściej kradli, rabowali, często nadużywali alkoholu, uciekali od stabilizacji, żyli w konflikcie z prawem. Mieli wiele kochanek. Najczęściej brali bogatym, ale często i biedniejszemu bacy i dawali sobie. Jednak zdarzali się zbójnicy, którzy jak mówią legendy  aby odpokutować swoje winy fundowali różne fundacje sakralne, aby uspokoić swoje sumienie. Takimi fundacjami zbójnickimi są chociażby kościółek św. Anny w Nowym Targu, czy zbójnicka kapliczka na cmentarzu Pęksów Brzyzek lub w Zawoi Policzne.

Niejeden polityk pasowałby do takiego stereotypu. Brać bogatym i biednym i dawać sobie, żeby mieć jeszcze wiecej i więcej i więcej! A żeby uspokoić sumienie organizują różne bale charytatywne i inne tego typu sprawy, aby bazować na micie szlachetnego, szczodrego i współczującego innym człowieka.

Współczesny zbójnik to taki AGENT TOMEK!

Ale jeśli byśmy brali pod uwagę wspaniały zbójnicki romantyczny mit legendarnego, zacnego, szlachetnego, litującego się nad biedą ludzką człowieka, pomagającego innym, kochającego Boga, góralską Ślebodę, przyrodę to na zbójnika który niedawno – bo 9 lat temu już odszedł wybrał był księdza Józefa Tishnera, który wiele o zbójnikach mówił w swoich kazaniach. Wiem, że to kontrowersyjne co powiedziałem. Ale tak czuję. Był to człowiek zacny, miłujący Boga, góry, ludzi, przyrodę, bezinteresownie pomagał ludziom. Jego zadaniem było równanie świata, żeby nie było tych wielkich dysproporcji pomiędzy wielkim bogactwem a niemiłosierną biedą. Ks. Tishner jakby żył nadawał by się na prawdziwego zbójnika, zwłaszcza jakby ubrał się dostojnie w góralski strój. Prosił by bogatych żeby oddali na potrzeby biednych i tak też robił!

„…To sytka od Pana Boga; taki los i śmierć, i sytko. I zbójnicy od Pana Boga. Oni ta jacy byli, tacy byli, ale robili dom Panu Bogu…”.

CZY PAMIĘTAMY JESZCZE ZBÓJNIKÓW?

Oczywiście że pamiętamy! Pamiętamy o zbójnikach m.in. dzięki filmowi Jerzego Passendorfa, czy też filmach nawiązujących do tematyki zbójnictwa takich jak np.

Legenda Tatr czy Podhale w Ogniu. Jednak wiedza na ich temat jest bardzo nieusystematyzowana. Większość z nas pamięta postać Janosika czy Ondraszka. A było wielu innych zbójników, którzy również zasłużyli na to, aby o nich opowiadać. W Internecie o zbójnikach było bardzo mało informacji dlatego stworzyłem portal poświęcony zbójnictwu karpackiemu www.zbójnickiszlak.pl 

Pamięć o zbójnikach nigdy nie zaginie!

Ze względu na to, iż zbójnictwo – nie zbójectwo czy rozbójnictwo jest w dalszym ciągu fascynującym zjawiskiem  i ciągle wzbudza żywe zainteresowanie i podziw ludzi. W każdym z nas głęboko zakorzeniony jest zbójnicki mit, który wywołuje z reguły bardzo pozytywne skojarzenia. Zbójnicy brali bogatym i dawali biednym! Poeci z epoki romantyzmu oraz XX lecia międzywojennego tacy jak chociażby Kazimierz Przerwa Tetmajer stworzyli bardzo pozytywny wizerunek zbójników.

Zbójnicki mit kojarzy się nam wszystkim z symbolem dawności, honorności, wolności i dlatego nigdy nie zaginie! Zbójnicki mit niezwykle mocno oddziałuje na wyobraźnię, co daje inspirację do podróżowania śladami karpackich zbójników.

Pamiętamy o zbójnikach, rozprawiamy o nich, piszemy, kręcimy nowe filmy o zbójnikach, cały czas góralski folklor przypomina nam legendarne postacie zbójników. Pamiętają o zbójnikach górale, artyści, poeci, rzeźbiarze, reżyserzy filmowi. Magia zbójnickiej legendy jest tak silna że oddziałuje na wiele dziedzin powszedniego życia. Powstają zbójnickie karczmy – ZBÓJNICKA KARCZMA W ZAWOI, pensjonaty nawiązujące do imion zbójników, zbójnickie przeboje lansowane przez gwiazdy polskiej muzyki takie jak chociażby Zakopower i Kasia Cerekwicka w nowej piosence ZBÓJNICKI SKARB. Jest wiele płyt CD, które opiewają postacie legendarnych harnasiów – np. Trebunie Tutki czy Krywań.

Kultywowanie mitu zbójnickiego nie jest tradycją martwą. Świadczą o tym nie tylko teksty wybitnych poetów, ale i jazzowa aranżacja Łukasza i Pawła Golców pt. „Hej, Jonicku, ka ześ jes”.

Jeśli jesteśmy przy temacie muzyki to nie możemy zapomnieć o balecie Karola Szymanowskiego HARNASIE, czy śpiewogrze Ernesta Brylla – NA SZKLE MALOWANE, w której za punkt wyjścia przyjęto legendę o Janosiku.

W twórczości ludowej można zobaczyć wiele wątków nawiązujących do tematyki zbójnictwa ludowego. Przykładem na to są chociażby malunki na szkle Heleny Roy Kozłowskiej, lub Janiny Czech Kapłanowej.

Aktualnie w swoich malunkach na szkle zbójników utrwalają m.in. Ewelina Pęksowa czy też Zofia Majerczyk Owczarek.

Co chwile organizuje się wystawy poświęcone tematyce zbójnictwa czy to w Zakopanem czy w Bielsku Białej w Zamku Sułkowskich. Jako ciekawostkę można podać, że w żywieckim zamku Komorowskich można oglądać np. zbójnicka izbę tortur.  

Moda na ludowość, ludyczność, folklor i zbójnickie tradycje wcale nie słabnie, a w ostatnim czasie wręcz przybiera na sile. Legendy o zbójnikach są wciąż chętnie opowiadane i słuchane.

Wiele regionalnych miejsc w Karpatach nazywanych jest na cześć słynnych zbójników i nawiązuje do ich obecności (są to jaskinie, polany, górskie szczyty, zbójnickie przełęcze, miejsca ukrycia legendarnych zbójnickich skarbów).

Każde nieomal pasmo górskie, każda podkarpacka ziemia w długim łańcuchu Karpat ma swego zbójnickiego bohatera, którego lud darzy sympatią, nadając mu cechy rycerskie i szlachetne i akcentując częstokroć społeczny walor jego czynów. Każda karpacka kraina miała swego bohatera, po którym pozostał ślad zarówno w bezdusznych aktach sądowych, jak i w tęsknej pieśni ludu.

Współcześnie

W karczmach regionalnych można zjeść zbójnicki placek, a w sklepach kupić zbójnicki ser, zbójnicką szynkę lub zbójnicki chleb. Można napić się piwa Harnaś lub wypić Zbójnickiego Grzańca.

Ja osobiście wprowadzam modę na zbójnictwo. Mówię tutaj o wprowadzenie na rynek zbójnickich ubrań, suwenirów, gadżetów. Od pół roku opracowuję jak by mógł wyglądać współczesny zbójnicki strój, mundur w którym można by się przechadzać śmiało po ulicy. Potrzebny był by mi tylko dobry niekonwencjonalny projektant.

CZY MY DZIŚ TĘSKNIMY ZA HARNASIAMI, ZBÓJNIKAMI?

Temat zbójnictwa  jest jednym z najciekawszych i najbardziej oryginalnych tematów, jakich kiedykolwiek dostarczyła naszej kulturze góralszczyzna karpacka.

Czy tęsknimy?

Z jednej strony tak z drugiej strony nie.  Nie chcielibyśmy być okradani przez zbójników, nie chcielibyśmy aby odbierano nam nasze dobra, rabowano nasz majątek. A tak postępowali częstokroć zbójnicy.

Z drugiej strony zjawisko zbójnictwa, choć już znacznie odległe w czasie, nadal fascynuje historyków, folklorystów, etnografów, literaturoznawców i językoznawców, i zachęca do badań. Jest to temat bardzo wdzięczny i medialny. Towarzyszy mu niebywała magiczna żywotność.

Zmęczony polityką, ciągłymi aferami polski naród na pewno chciałby mieć takiego współczesnego charyzmatycznego zbójnika -  bojownika o wolność, o równouprawnienie. Takiego zbójnika jakich znamy z legend, co odbierali bogatym i dawali biednym. Na pewno przydał by się w Polsce szlachetny zbójnik który walczył by  z polskim rządem, ze zbójnickimi podatkami czy z wyzyskiem ludzi w pracy, nieuczciwością pracodawców. Tęsknimy za Janosikiem, za takim współczesnym Robin Hoodem czy Zorro w polskim wydaniu.

Ludzie uwielbiają identyfikować się, np. podczas lektury książki, czy oglądając film - z tym bohaterem, który ma odwagę przeciwstawiania się niesprawiedliwemu systemowi, który jest ścigany jak dzika zwierzyna, i który umiejętnie wymyka się obławie. Dlatego temat zbójnictwa jest bardzo medialnym tematem.

SKĄD W PANU TYLE ZAPAŁU DO TWORZENIA ZBÓJNICKIEGO SZLAKU?

Leszek Młodzianowski: Jestem pilotem wycieczek, przewodnikiem górskim – beskidzkim, wychowawcą kolonijnym i często też pracuję jako rezydent za granicą. Ale najbardziej ukochałem sobie góry, zwłaszcza moje rodzinne Beskidy. Przygoda ze zbójnikami zaczęła się trzy lata temu, kiedy to oprowadzałem grupę turystów z Krakowa. Jeden z uczestników zapytał: “panie Leszku a co pan powie o zbójnikach w Beskidach?”. To pytanie bardzo mnie zaskoczyło. Znałem oczywiście postać Janosika – ale on urodził się w Terchowej w Małej Fatrze. Wiedziałem co nieco o Ondraszku. I trochę na temat Jerzego Fiedora zwanego Proćpokiem z Kamesznicy. Zaraz po wycieczce usiadłem do komputera i zacząłem szukać informacji o zbójnikach. Internet milczał. Ale temat tak bardzo mnie zainteresował, że temat zbójnictwa stał się moja wielką pasją. Każdą wolną chwilę spędzałem w bibliotekach, zacząłem kupować stare książki. I tak materiały zbierałem przez trzy lata aż w końcu przelałem to wszystko na stronę internetową. Ostatnio zakupiłem około 50 nowych pozycji o górach Karpat i z wielka pasją i determinacją zabiorę się do ich przeczytania, na pewno kryją się w tych książkach nowe interesujące wątki dotyczące zbójników, opryszków, junaków czy hajdamaków. Bo zbójnicy w różnych krajach byli inaczej nazywani.

Z JAKIMI PRZESZKODAMI SPOTKAŁ SIĘ PAN W TRAKCIE PRACY?

Leszek Młodzianowski: Przede wszystkim pomysł, aby to wszystko zamieścić na stronie internetowej: ze względu na ilość tekstu musiałem obmyślić jak strona internetowa ma wyglądać, żeby pomieścić całą potężną zawartość o zbójnikach. Strona ma być przejrzysta i czytelna. Ma być też bardzo dobra nawigacja i dostęp do informacji. Cały czas udoskonalam stronę i myślę że za dwa miesiące już będzie dokładnie taka, jak sobie to wymarzyłem. Kolejny problem to napisanie tego wszystkiego. To ogromnie mozolna praca, czasochłonna i jest setki detali, które zaczynają do siebie pasować, trzeba to wszystko powkładać na swoje miejsce aby miało sens. Wszystko co się na stronie znajduje to przekaz historyczny, wszystkie fakty są prawdziwe, nic nie jest zmyślone. Jeśli coś jest legendą albo mitem czy opowiadaniem ludowym to jest to określone. Koleją przeszkodą były i są pieniądze. To wszystko ogromnie dużo kosztuje, a ja jestem tylko jeden sam i to, co zarobię jako przewodnik i pilot przeznaczam na realizację ukończenia mojego projektu. Przez trzy lata żyję jak pustelnik: tylko książki, internet i mój świat zbójników. Kiedyś byłem duszą towarzystwa. Ale projekt jest już na ukończeniu i chciałbym znowu zacząć żyć normalniej.

JAKIE SĄ PLANY I PANA NADZIEJE ZWIĄZANE ZE SZLAKIEM?

Leszek Młodzianowski: Chciałbym się wiedzą na temat zbójników podzielić z ludźmi. Chciałbym aby ten międzynarodowy szlak zbójników karpackich stał się narodowym produktem promowanym przez Polską Organizację Turystyczną na targach w Polsce i za granicą. Chciałbym oznaczyć ten szlak z władzami samorządowymi, POT, Śląską Organizacją Turystyczną, urzędami marszałkowskimi i innymi organizacjami. Chciałbym zacząć od Żywiecczyzny, która stała się stolicą zbójnictwa karpackiego. Władze zapatrują się optymistycznie, ale bez pieniędzy z UE, bez wsparcia POT, mediów i sponsorów będzie to bardzo skomplikowane. Chciałbym aby cały łuk karpacki zarobił na zbójnikach. Aby zarobił hotelarz, gastronom, biuro podróży, piloci, przewodnicy, infrastruktura towarzysząca, ludzie, którzy sprzedają pamiątki. Przez taki szlak mogłaby nastąpić turystyczna aktywizacja regionu. Chciałbym organizować wycieczki po szlaku na terenie tych pięciu krajów, wybudować hotel i karczmę zbójnicką według mojego pomysłu, ale na razie to tylko marzenia. Chciałbym, aby turystyka przyjazdowa się ruszyła w końcu w Polsce – aby na zbójnickie biesiady i na szlak przyjechali do nas Anglicy, Niemcy, ale najbardziej zależałoby mi na turystach z Chin i Japonii. Dla nich temat zbójnictwa jest bardzo egzotyczny, a to klient, który dutki mo.

Apel do POT-u: chciałbym aby ktoś z was się odezwał i zainteresował tematem zbójnictwa. Chętnie pomogę w pracach nad komercjalizacją tego szlaku. Aby Polska na tym zarobiła!

CZY BAWIŁ SIĘ PAN KIEDYŚ W ZBÓJNIKÓW?

Temat zbójnictwa traktuję z jednej strony bardzo poważnie z drugiej strony z przymrożeniem oka J W zbójnickim portalu internetowym bardzo skrupulatnie, rzetelnie i prawdziwie opisałem zbójnickie dzieje.

Z drugiej jednak strony nie można za poważnie do tego tematu podejść we współczesnych skomercjalizowanych czasach. Nie chcę ludziom mówić o wielu faktach historycznych dotyczących zbójników, bo to by ludzi mogło przerazić. Nie chcę ludziom mówić o przerażających zbójnickich torturach, o brutalności zbójników itp. Ludzie mogą poczytać sobie o tym w moim portalu zbójnickim. Bazuję cały czas na romantycznym micie zbójnika. I niech tak pozostanie.

Z przymrużeniem oka  tak!

Od jakiegoś czasu organizujemy wraz z przyjaciółmi z kapeli góralskiej napady zbójnickie na turystów. Czekamy tylko aż spadnie śnieg to będziemy również napadać turystów udających się na kulig. Cieszy się to wielkim powodzeniem wśród turystów. Jest dużo zabawy, integracji, śmiechu, zbójnickich przyśpiewek, gier, zabaw, konkursów, zbójnickiego jadła i wszelakiego napitku. Pali się zbójnicka watra, są legendy starego bacy, kawały o zbójnikach itp. A Jacenty Ignatowicz – finalista programu Mam Talent, który pomaga mi promować szlak uczy turystów gry na unikatowych instrumentach ludowych. Opowiada turystom również zbójnickie historie i legendy.

KTÓRĘDY PRZEBIEGA SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH I JAKIE LEGENDARNE MIEJSCA MOŻEMY ZOBACZYĆ NA TRASIE?

Szlak Zbójników Karpackich związany jest z tajemniczymi miejscami na terenie 5 krajów, Polskę, Słowację, Czechy, Ukrainę i Rumunię.  Wyznaczony jest on na razie tylko wirtualnie. Na szlaku znajduje się około 600 miejsc związanych ze zbójnikami, z ich zbójnickimi fundacjami sakralnymi, zbójnickimi kryjówkami itp.

Zaczyna się w Żywcu w Beskidzie Żywieckim, który wyrósł na stolicę zbójnictwa karpackiego.

DLACZEGO ŻYWIECCZYZNA?

Wielka literatura ugruntowała przekonanie bardzo powszechne choć nie uzasadnione, iż kolebką zbójnictwa jest Janosikowe Podhale (Janosik na Podhalu nigdy nie przebywał!). Gdy polscy pisarze poczęli w pierwszej połowie XIX wieku odwiedzać Tatry, podziwiać ich piękno i kulturę mieszkańców Podhala, zwrócili uwagę na opowieści zbójnickie i na podanie o Janosiku. Seweryn Goszczyński i Lucjan Siemieński zebrali i ogłosili parę opowiadań z tego zakresu, torując w ten sposób drogę pisarzom  drugiej generacji. Wtedy to Zakopane stawało się bardzo znanym i popularnym uzdrowiskiem, stacja turystyczną i stolica Podhala. Zakopane stało się w tym czasie bardzo modne. Na czele pisarzy drugiej generacji stanął Henryk Sienkiewicz, który w Potopie wprowadził górali tatrzańskich, ratujących Jana Kazimierza z pułapki podczas szwedzkiego najazdu.

Inne ziemie górskie żyły przeto w cieniu Podhala tym więcej, iż właśnie obszar najbardziej nasycony ruchem zbójnictwa, Beskidy Śląsko-Żywieckie, nie miały szczęścia do wielkich piór, które rozniosłyby imię zbójnictwa tego, typowo antyszlacheckiego i o cechach patriotycznych, ruchu.

Legendarne miejsca wprowadzają turystów w magiczny świat zbójników karpackich, opryszków, tołhajów i  hajduków.

Szlak na terenie Polski przebiega m.in. przez następujące grupy górskie i krainy geograficzne: Beskid Żywiecki, Beskid Śląski, Beskid Mały, Beskid Makowski, Beskid Sądecki, Beskid Wyspowy, Gorce, Spisz, Pieniny, Orawę, Podhale, Tatry, Śląsk Cieszyński, Kotlinę Oświęcimską. W dalszej kolejności SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH wiedzie przez Góry Świętokrzyskie, Beskid Niski i Bieszczady. 

Na Słowacji SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH obejmuje takie tereny jak: słowacką Orawę i Spisz, Tatry Bielskie, Tatry Wysokie, Tatry Niżne z Liptowem, słowackie Tatry Zachodnie, Górne Poważe i Turec, tereny Małej i Wielkiej Fatry, Gemer z Rudawami Słowackimi oraz Słowację Północno Wschodnią.

Jeżeli chodzi o Republikę Czeską to SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH przebiega przede wszystkim przez tereny Beskidu Śląsko – Morawskiego.

Na Ukrainie szlak biegnie przez bardzo atrakcyjne tereny Czarnohory, Gorganów i ukraińskiej Bukowiny.

Z kolei jeżeli chodzi o Rumunię to ZBÓJNICKI SZLAK doprowadza nas na tereny rumuńskiej Bukowiny oraz Maramureszu.

Zbójnicki Szlak biegnie przez krajobrazy niejednokrotnie górskie charakteryzujące się ogromnym zróżnicowaniem przyrodniczym i antropogenicznym. Niezwykle interesująca jest żywa kultura góralska oraz bogactwo obiektów zabytkowych, które są materialnym świadectwem burzliwych dziejów terenów położonych na całym łuku Karpat. O unikatowości walorów naturalnych i dziedzictwa kultury tego regionu świadczy fakt występowania wielu Parków Narodowych, ścisłych rezerwatów przyrody i zabytków wpisanych do Światowej Listy Dziedzictwa UNESCO.

DLACZEGO ZBÓJNICKI SZLAK POWSTAŁ AKURAT W KARPATACH? CZY W OGÓLE MOŻLIWE JEST ZBÓJNICTWO BEZ GÓRALSZCZYZNY?

ZBÓJNICTWO W SWOJEJ CZYSTEJ ODMIANIE MIAŁO MIEJSCE TYLKO W GÓRACH! NIE BYŁO ZBÓJNIKÓW NA NIZINACH, CZY NAD MORZEM. TAM GDZIE NIE BYŁO GÓRSKIEGO TERENU MOŻNA BYŁO MÓWIĆ NP. O RAUBRITTERACH, O RYCERZACH ROZBÓJNIKACH, KTÓRZY STALI SIĘ ZACZYNEM DO POWSTANIA PRAWDZIWEGO ZBÓJNICTWA LUDOWEGO.

CO CIEKAWE NAWET W GÓRACH BUŁGARII, CHORWACJI CZY CZARNOGÓRY GRASOWALI TZW. HAJDUCY, KTÓRZY WALCZYLI Z ZABORCĄ TURECKIM! HAJDUCY BYLI TAKIMI BAŁKAŃSKIMI ZBÓJNIKAMI. 

Karpaty są rdzeniem Europy Środkowej, swoistym fenomenem kulturowo-historycznym, pewną całością geograficzną, historyczną i społeczną, wznoszącą sie ponad przecinające je granice państwowe. Są nierozerwalnym splotem kultur, miejscem ścierania się i nakładania wpływów polskich, ruskich, ukraińskich, rumuńskich, słowackich i węgierskich, a także wielu innych. Dlatego właśnie na terenie Karpat mógł przydarzyć się niezwykły fenomen zbójnictwa.

Długie pasmo Karpat stanowiło od lat dogodny teren dla wszelkiego rodzaju wagabundów, złodziejaszków, opryszków, którzy wyczekiwali na okazję, by napadać na podróżnych, a niekiedy rabowali dwory i wsie położone w pobliżu uczęszczanych szlaków handlowych.

Zbójnictwo nie mogło istnieć bez szlaków handlowych. A przez pasmo Karpat przechodziło tych traktów handlowych całe mnóstwo. M.in. przez Małopolskę prowadziło wiele szlaków kupieckich – wymienić można chociażby szlak węgierski, szlak solny, miedziowy, bursztynowy i wiele innych. Tam gdzie szlaki kupieckie, tam karawany kupieckie, tam bogaci kupcy z drogocennymi towarami. Łatwa zdobycz. Zbójnicy wybierali te najdogodniejsze dla nich miejsca, przesmyki leśne, przełęcze strategiczne, którymi karawany kupieckie musiały przejechać! Nie było innego wyjścia!

Już średniowieczna legenda o życiu św. Świrada i św. Benedykta wspomina o zebraniach odbywanych w lasach przez „złoczyńców".

Zbójnictwo w regionie karpackim w XVI-XVIII w. miało charakter międzynarodowy. Wszelkiego rodzaju zbiegowie, Polacy, Bojkowie, Łemkowie, Słowacy, Morawianie, Ślązacy, Madziarzy, Hucułowie a nawet Kozacy tworzyli bursy zbójnickie. Dla karpackich zbójników nie istniały granice państwowe.

Najliczniejszego zbójnickiego narybku dostarczali do tych band Polacy i Słowacy, a istniejące do dzisiaj kroniki, akta spraw złoczyńców, pitawale - tak polskie jak i węgierskie, roją się od nazwisk polskich i słowackich hersztów zbójnickich.

W Karpatach, na pograniczu 5 krajów: ówczesnych Węgier (dzisiejszej Słowacji), Polski, Czech, terenów dzisiejszej Ukrainy i Rumunii, już od XVI wieku a nawet wcześniej grasowały bandy zbójników i wszelakiego rodzaju opryszków, hajdamaków i tołhajów.

Zbójnicy byli tak groźni, że przekraczanie Karpat zarówno przez podróżnych, jak i kupców, możliwe było tylko w dużych uzbrojonych grupach smolaków, łapacy zbójników!

W XVII i XVIII w. zjawisko to nasiliło się, co spowodowane było pogłębiającym się chaosem politycznym i  społecznym Rzeczypospolitej i krajów ościennych.

Mnożyły się napady świetnie zorganizowanych grup na wsie i dwory. Ogromna liczba tych band wymusiła wprowadzenie specjalnego ustawodawstwa – zaczęto stosować sądy doraźne, kary były bardzo surowe (ćwiartowanie, łamanie kołem, wbijanie na pal, wieszanie za żebro), egzekucje wykonywano publicznie.

Zbójectwo góralskie występowało w minionych wiekach na całym obszarze Karpat zachodnich i Wschodnich, od Beskidu Śląsko – Morawskiego aż po Góry Pokuckie. Za jego główne mateczniki można uznać Beskid Żywiecki i Śląski, Podtatrze z Liptowem, Spiszem i Orawą i Podhalem oraz Huculszczyznę na Ukrainie.

 „Lasy to przyjaciółki złodziei". Tak nazywał lasy pogranicza Gall, kronikarz polski z XII w., wiążąc prastarą puszczę karpacką ze zbójcami. Te niedostępne góry do XVI wieku zwano Alpes.

Wędrowali przez góry karpackie na pół dzicy wołosi, pasterze, pędzący stada bydła, zbiegowie z magnackich włości, rozmaici ludzie „luźni”, uciekający przed prawem, zbiegowie przed wyrokami.

W górach karpackich istniały kryjówki zbójeckie, gdzie układano plany wypraw i ukrywano łupy. Niektóre kompanie miały zdyscyplinowaną wojskową organizację, rotę i chorągiew, bębny i kotły, jako uzbrojenie topory, siekiery, palice, hakownice, muszkiety, łuki, pochodnie i tzw. opryszkowskie wekiery (siekiery).

W Polsce zbójnictwo krzewiło się od Bieszczad aż po Tatry. Nazwa Bieszczadów – pierwotnie brzmiała Bieściad. Nazwa ta nabrała z czasem bardzo ciekawego znaczenia. A mianowicie w staropolskich tekstach spotykamy określenia „bieszczadź łez” (padół płaczu) czy „świat zbieszczadział” (zdziczał). Słowo „bieszczadź” oznaczało zatem coś dzikiego niemiłego człowiekowi. W każdym bądź razie zbójnikom bardzo odpowiadały te zdziczałe tereny.

Tatry, zanim zostały dogłębnie zbadane w XX wieku, były przez stulecia prawdziwą zbójnicką krainą, gdzie nikt rozsądny się nie zapuszczał. Tatry obfitowały w liczne kryjówki zbójnickie i zakamarki - w sam raz aby dać schronienie różnym typom „spod ciemnej gwiazdy" i wyrzutkom społecznym.

Część z uciekinierów dla zdobycia pożywienia zajmowała się kłusownictwem, raubsztyctwem. Inni wybrali jeszcze łatwiejszy chleb - zbójowanie.

Wąskie drogi podtatrzańskie obfitowały w liczne miejsca, gdzie można było urządzać zasadzki na kupców, którzy wędrowali nie tylko słynnym szlakiem bursztynowym, ale także drogami łączącymi Orawę z Liptowem i Podhale ze Spiszem. Zbójnicy w razie pościgu chronili się w dolinach tatrzańskich (Dolina Chochołowska, Kościeliska), w jaskiniach i w niedostępnych skałach. Rozpuszczane przez nich opowieści o diabłach, smokach, duchach i strachach, które czekały na każdego, kto zapuści się w nieznane sobie tereny, skutecznie odstraszały nawet najodważniejszych tropicieli bandytów.

Podhalańska kamienista gleba nie gwarantowała dobrych plonów, zwłaszcza że lata w górach są krótkie a pogoda najczęściej deszczowa. Dlatego mieszkańcy Podhala znaleźli sobie inny sposób zarobkowania - zbójowanie. W górach często zdarzały się lata nieurodzajów. Byłą bieda, nędza, głód. Na wiosnę zbójnicy się gromadzili i robili zbójnickie wypady na tereny Liptowa.

Sygnałem do zbiórki był dla podhalańskich zbójników dym z ogniska, rozpalanego przez przywódcę bandy (harnasia) pod wierzchołkiem Osobitej - góry na Orawie nad Kotliną Orawicką, doskonale widocznej z całego Podhala.

Wieki XVII i XVIII, kiedy to odnotowujemy największe nasilenie ruchu zbójnickiego, był wiekiem ustawicznych niepokojów, zjazdów szlachty, wojen, chorób i pomorów, głodów oraz najazdów tatarów. Masa chłopska żyła w poddaństwie i zależności od pana - możnowładcy, uginała się pod ciężarem danin i powinności. Pod koniec XVIII wieku dogorywała Rzeczpospolita Szlachecka.  Rozbiór Polski zbliżał się nieuchronnie. W następstwie zaboru wszystkie dobra królewskie przeszły na skarb państwa austriackiego, które wytrzebiło zbójnictwo w polskich Karpatach.

JAKA JEST ZBÓJNICKA DUSZA? SZALONA, PORYWCZA ALE SZLACHETNA? TAKI WŁAŚNIE BYŁ JANOSIK?

Zbójnicy byli porywczymi ludźmi, temperamentnymi, zawziętymi, sprytnymi, mężnymi i odważnymi. Byli też bardzo pamiętliwi i mściwi. Mieli ponoć wielkie powodzenie wśród kobiet, byli doskonałymi kochankami, potrafili zaimponować kobiecie – swojej frajerce, lubasce. Obsypywali swoje kobiety kosztownościami, zrabowanymi klejnotami. Nie umieli tworzyć stałych związków. Wielka ilość testosteronu powodowała że mieli wiele kochanek i także wiele dzieci. Zbójnicy odznaczali się też częstokroć wielkim okrucieństwem względem ludzi, na których napadali. W okrutny sposób wydobywali z ludzi informacje o schowanych pieniądzach, kosztownościach. Byli bardzo wytrzymali na ból, mieli wielką siłę w sobie. Potrafili doskonale posługiwać się pistoletem, siekierą, rusznicą, czekanem, palicą, czy zbójnickim nożem. Mieli doskonały zmysł orientacji. Pamiętali doskonale, gdzie ukryli swoje zrabowane skarby. Mieli też skłonność do nadużywania zbójnickiej palenki, okowitki. Częstokroć upijali się w sztok, urzadzali w karczmach huczne biesiady i przepijali zbójnickie dukaty. Często byli bardzo hojni dla uczestników zbójnickiej biesiady karczmiennej. Stawiali ludziom gorzałke, jadło, dawali góralkom korale i inne kosztowności. Zbójnicy byli szanowani przez wieśniaków, imponowali ludziom swoją sprawnością fizyczną, bogatym strojem.

Zbójnicy umiłowali sobie góralską Ślebodę, obcowanie z przyrodą. Byli to często ludzie wyjęci spod prawa, nie chcący się podporządkować żadnym normom społecznym.

Jaki miał charakter Janosik tego dzisiaj nie wie nikt. Jednak  sporo informacji o nim się zachowało w Liptowskim Mikulaszu, dzięki obszernym aktom sądowym można zbudować jego wizerunek psycho fizyczny.

Tak naprawdę Janosik był jednym z najgorzej zorganizowanych zbójników, grasował niespełna 2 lata, niektórzy sławni zbójnicy nawet przez lat 16!

Ale za to Janosik wyrósł co ciekawe na najbardziej znanego i najszlachetniejszego zbójnika w Karpatach.

To właśnie swoista mitologizacja, podania i pieśni ludowe wyniosły go na piedestał! To lud ustanowił go pozytywnym bohaterem. Janosik stał się synonimem odwagi, sprytu, swoistej inteligencji. Janosik w ludowych legendach był buntownikiem przestrzegającym zbójnickich reguł, temperamentnym indywidualistą, łamiącym konwenanse. Janosikiem targały różne namiętności. Nad życiem Janosika częstokroć unosiła się śmieć. To wzbudza w ludzi dziwną ekscytację i poruszenie.

Jaki naprawdę był Janosik tego dowiecie się czytając obszerne informacje o tym zbójnickim herszcie na stronie www.zbojnickiszlak.pl

CZY ZBÓJNICY MIELI SWOJE REGUŁY?  WSPÓŁCZESNY ZBÓJNIK SPRAWDZIŁ BY SIĘ NA STANOWISKU KIEROWNICZYM?ZBJNICKIEIMPREZYINTEGRACYJNE

Zbójnik byłby w dzisiejszych czasach doskonałym menagerem lub szefem ze względu na swój charakter, siłę, przebojowość, witalizm, dzikość i swoistą chropowatość. Hetman zbójnicki był doskonałym psychologiem, miał zdolność przewidywania tego co może się wydarzyć w konsekwencji jakiegoś działania. Był ostrożny ale zdecydowany w swoich działaniach. Zbójnicy potrafili zaimponować innym. Mieli to w genach! Byli odporni na stres. Byli odporni na choroby. Byli bardzo wytrzymali fizycznie i kondycyjnie. Potrafili myśleć strategicznie, mieli bardzo oryginalne i niekonwencjonalne pomysły. Mieli gest, byli hojni, byli doskonałymi taktykami. Potrafili umiejętnie manipulować ludźmi, wysługiwać się nimi tak, że nikt tego nie potrafił zauważyć. Sprawiedliwie według zasług i pozycji dzielili swoje zrabowane łupy. Zbójników obowiązywała przysięga zbójnicka i lojalność względem harnasia. Mieli też swoje reguły, których bezwzględnie przestrzegali. Byli nieugięci i mieli jasno sprecyzowane cele. Bardzo łatwo nawiązywali kontakty z innymi ludźmi. Harnaś kierował częstokroć bardzo liczną zbójnicką bursą, zdarzało się nawet, ze liczba zbójników w kompanii przekraczała 100 osób. Ale najczęściej zdarzały się 20 osobowe zbójnickie watahy. Harnaś potrafił ubrać się bardzo dostojnie, elegancko. Widać było, że jest kimś! Że stać go na wszystko! Herszt zbójnicki miał również wielkie powodzenie wśród kobiet!

Współczesny zbójnik to taki AGENT TOMEK!

ZBÓJNICY MIELI TEŻ CHARAKTERYSTYCZNE „GADŻETY”, ATRYBUTY – JAK WYGLĄDAŁ ZBÓJNICKI RAPIER, ZBÓJNICKA RUSZNICA, GAJDY, KŁOBUK, ZBÓJECKI PISTOLEC, TROMBITA DOBOSZOWA CZY FŁOJERA CISOWA.. CAŁY ARSENAŁ.. TO WSZYSTKO BYŁO OBOWIĄZKOWE? BEZ TEGO NIE BYŁOBY ZBÓJNIKA?

Zbójnicy do swojego sposobu życia mieli przystosowane ubranie. Portki nosili ze sukna z owczej wełny, obcisłe, u góry z dwoma przyporami, parzenicami pięknie wyszywanymi, które sięgały nawet aż do kolan. Parzenice były ozdabiane roślinnymi wzorami, różnymi krzywkami, gadzikami, lelujami, krokiewkami, szarotkami, zwanymi kocimi łapkami i drobnymi listeczkami. Na Spiszu parzenice nazywają borytasami, które ułożone były ze sznurów w różne pętle większe i mniejsze. Na portkach bokami szły oblampki z kolorowych sznurków. U dołu na portkach bokami wszywano barwne kistki w kształcie róż. Pasek w portkach biegł szeroki z trzpinikiem o dwóch językach, tak długi, że zbójnik oprócz opasania się mógł jeszcze dwa razy nim się obwinąć. Rzemień zdobiły mosiężne guziki, świecące jak złoto. Koszule nosili zbójnicy z lnianego płótna z szerokimi rękawami, pod szyją zapinały się one na sprzączkę mosiężną. U sprzączki na wierzchołku był krzyżyk, często wygładzony, obtarty od długiego noszenia. Koszule nosili zielone, by ich niełatwo było odróżnić od leśnej zieleni. Niektórzy wdziewali koszule złotymi niciami szyte. Na wierzch zarzucali na siebie brązową sukmanę „na madziar", to jest na jedno ramię z fantazją, z wolnie opuszczonymi rękawami, spiętą łańcuszkiem na piersiach. Na głowach nosili wysokie baranie czapki, ozdabiane różnymi szkiełkami, blaszkami i cętkami. Janosikowa czapka zachowała się i pokazują ją w liptowskim muzeum w Rużomberku na Słowacji. Jest ona 15 cm wysoka, u góry i u dołu złotymi i srebrnymi koronkami obszywana, środkiem ciągnie się pasek z morskimi muszelkami. Oprócz tego biegnie zdobienie z błyszczących guzików i czterolistnych koniczynek. Ze spodu podszyta czerwonym suknem. W rękach nosili zbójnicy żelazne siekierki. Wzdłuż toporzyska wisiały nabijane  na blaszce mosiężne obrączki. Gdy zbójnik szedł, to mu pięknie zberczały. Oprócz tego ciupaga była rzeźbiona różnymi ozdobami.

Wyróżniamy trzy podstawowe funkcje zbójnickiego munduru:

  • Funkcja odróżnienia grupy społecznej

Niewątpliwym faktem jest, że zbójnicy stanowili w strukturze społecznej dawnej wsi odrębną grupę. Swoją przynależność do niej demonstrowali głównie przy okazji publicznego występowania przed społecznością wiejską, jak np. zabawy w karczmie, wesela, ale także podkreślali ją na co dzień. Do manifestowania tej przynależności w wypadku oficjalnych, publicznych wystąpień służyły między innymi taniec, pieśni, sposób bycia, na co dzień zaś głównie strój. Z podkreślania przynależności do zbójników przy pomocy stroju rezygnowano bardzo rzadko, jedynie w specjalnych sytuacjach. Tak np. zbójnicy udający się na zwiady przed napadem, ukrywający się lub w czasie zimowania przebierali się za dziadów, ubogich parobków itp. Funkcję odróżniania zbójników jako grupy społecznej spełniały w stroju pewne jego charakterystyczne elementy. Wśród zbójników z Karpat Zachodnich było to nakrycie głowy zwane kłobukiem. Kłobuk to wysoka, przypominająca czako czapka, często bogato zdobiona metalowymi guzami itp. Częścią odzieży wyróżniającą Opryszków w Karpatach Wschodnich był rodzaj peleryny-płaszcza, tzw. dolman. W całych Karpatach zbójnicy często nosili czerwone, sukienne spodnie, a przy wspomnianym już kłobuku i innym nakryciu głowy jastrzębie lub orle pióra. Funkcję odróżniania grupy społecznej pełniły także wszelkie przejawy bogactwa stroju. Spotykamy się z tym zagadnieniem często w tekstach folklorystycznych. Przykładem może być zanotowana przez autorkę opowieść z Polskiego Spisza, w której krawiec zwraca uwagę zamawiającemu bogato haftowane spodnie parobkowi, że ludzie będą na takie ozdobne ubranie wydziwiać. Gdy jednak klient dalej upiera się przy tak bogatym zdobieniu, krawiec poznaje w nim zbójnika i godzi się na wykonanie nietypowego zdobienia.

  • Funkcja estetyczna

Obok podkreślania funkcji stanowej wspomniane już bogate zdobienie stroju spełniało funkcję estetyczną. Strój ten podobał się głównie ze względu na bogate i bardziej kolorowe zdobienia niż w stroju ludowym. Był też wykonywany z lepszego gatunkowo materiału, a co za tym idzie, w mniemaniu mieszkańców wsi, ładniejszego. Strój ten podkreślał urodę i silę właściciela. Mowa o tym np. w popularnej opowieści o Janosiku. Ojciec Janosika zwraca uwagę na urodę i siłę syna dopiero wtedy, gdy ten zamiast surduta, w którym przybył do domu ze szkoły w Podolińcu, ubiera na siebie strój zbójnicki.

  • Funkcja praktyczna

Wiele elementów stroju zbójnickiego posiadało jako naczelną funkcję praktyczną. Nie krępujące ruchów części stroju odpowiadały doskonale warunkom życia użytkowników. Przykładem mogą tu być krótkie kożuchy czy koszula o szerokich rękawach do łokcia. Z kolei szerokie opaski bogato wybijane metalem stanowiły rodzaj pancerza osłaniającego brzuch i piersi. Funkcjonują one do dziś w stroju podhalańskim jako tzw. pasy bacowskie.

Strój zbójników nie różnił się początkowo od zwykłego ubioru góralskiego. Stroje męskie wzięły się z tego ,iż górale po odbyciu służby w wojsku austriackim otrzymywali: bluzę mundurową, buty ,czasem skórzaną torbę na amunicję. Wszystkie te elementy przyjęły się na trwałe w góralskiej kulturze i występują do dzisiaj w stroju góralskim. Z biegiem czasu wyodrębnił się, nie tracąc nigdy cech wyraźnie góralskich. O stroju zbójnika decydowały:

  1. wpływy rodzime, tzn. ustalony społecznie sposób ubierania się górala,
  2. zapożyczenia obce, głównie z Węgier,
  3. potrzeby doraźne i aktualne możliwości,
  4. pewną rolę mogły odegrać także względy taktyczne.

Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” oraz "ZBÓJNIKOLANDIA" FIRMY LESZEK MŁODZIANOWSKI ZBÓJNICKI SZLAK Sp. z.o.o., a w szczególności prezentowane koncepcje, pomysły i rozwiązania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowią własność autora. Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” oraz "ZBÓJNIKOLANDIA"ani żadna z jego części nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.