Starodawne szlaki w polskich Karpatach - Zbójnikolandia

As part of our website we use cookies to provide you with services at the highest level, including in a manner tailored to individual needs. Using the site without changing the settings for cookies results in saving them on your device. You can change your cookies' settings at any time. More details in our Cookies policy.
There is no translation available.

STARODAWNE SZLAKI W KARPATACH POLSKICH, WYKORZYSTYWANE PRZEZ ZBÓJNICKIE BURSY

juraj janosik

Zbójnictwo nie mogło by funkcjonować bez szlaków handlowych. Bursy zbójnickie grasowały w pobliżu najbardziej uczęszczanych traktów handlowych nadając na karawany kupieckie. 

Karpaty rozciągające się mniej więcej równoleżnikowo pasmo górskie stanowiły ważną barierę osadniczą, ograniczającą swobodne przemieszczanie się pomiędzy ich stokami północnymi i  południowymi, w decydujący sposób wpływając na kształtowanie się osadnictwa w tym terenie, a także rzutowały na charakter kontaktów.

Bariera ta nie miała jednak zwartego i jednolitego charakteru, gdyż znajdujące się tam mniejsze lub większe obniżenia pozwalały na w miarę swobodne przenikanie fal osadniczych.

Całkiem pewne wydaje się przekonanie wyrażane przez wszystkich badaczy, wykorzystywanie jako transkarpackie szlaki komunikacyjne, przełęczy karpackich, przecinających z południa ku północy równoleżnikowo usytuowane główne pasma Beskidów.

Proces zurbanizowania północnych stoków Beskidów był znacznie opóźniony w stosunku do południowej strony karpackich grzbietów. Jedynie Nowy Sącz od początków XIV w. zaczął wyrastać na emporium handlowe. Niemniej powstało tu sporo miasteczek od Żywca po Duklę, mających połączenie przez górskie przełęcze z miastami słowackimi i mogących zapewnić wymianę handlową po obu stronach Karpat. Utrudnieniem były trudno dostępne góry i ogromne lasy.

Spośród tych naturalnych obniżeń największą rolę odgrywały dla zbójników przełęcze zlokalizowane w Beskidach Zachodnich, stanowiące połączenia pomiędzy Śląskiem i Małopolską a południowymi sąsiadami. Główną rolę odgrywała tutaj Brama Morawska, której rangę potęgowała jeszcze obecność przejść przez Przełęcz Jabłonkowską oraz przypuszczalnie przez Przełęcz Koniakowską, skracającą drogę w stronę Soły i Kotliny Żywieckiej.

Nie trzeba uzasadniać wielkiej roli Bramy Morawskiej, jako najdogodniejszego przejścia dla ruchu zbójnickiego w Europie Środkowej z północy na południe, między Rudawami — Sudetami i Karpatami.

Tędy napływały fale ludności przybywającej z rejonów naddunajskich na urodzajne i bogate ziemie Śląska i Małopolski. Tą trasę przemierzały również przez trzy wieki od XVI – XVIII bursy zbójnickie napadające na przejeżdżające tędy karawany kupieckie. Skupiska monet rzymskich potwierdzają także wykorzystywanie tego szlaku w okresie rzymskim, co wiązało się najpewniej z funkcjonowaniem „szlaku bursztynowego" wiodącego zapewne z Brigetio — Kelamantii — naddunajskich miast obozów rzymskiego pogranicza — a służącego przede wszystkim kontaktom z zachodnią Słowacją i wschodnimi Morawami, zaś w zakresie handlu dalekosiężnego: ze Śląskiem i wybrzeżem Bałtyku. We wczesnym średniowieczu Brama Morawska była często wykorzystywanym przejściem pomiędzy ziemiami polskimi a Opawą łub Ołomuńcem oraz z dalszymi ośrodkami Europy środkowej i zachodniej. Szlak ten równie chętnie wykorzystywano w średniowieczu, kiedy stanowił najkrótsze połączenie korony czeskiej z lennym księstwem oświęcimskim.

Watachy zbójnickie przemieszczały się również przez Przełęcz Jabłonkowską wzdłuż Kisucy na tereny dawnych Węgier, a obecnie Słowacji. 

Tę drogę posiłkowało ponadto przejście z Kotliny Żywieckiej przez Przełęcz Koniakowską, choć należy podkreślić, że jednak Przełęcz Jabłonkowska zapewniała najkrótsze połączenia dorzecza Wisły i Odry ze Słowacją i dalejDolną Pannonią.

Nieco inną sytuację obserwujemy w rejonie Beskidu Żywieckiego, gdzie funkcjonował wymieniony już szlak, potwierdzony zarówno punktami osadniczymi, jak i znaleziskami monet, który zwracał się przez Przełęcz Koniakowską nad Sołę i dalej do Żywca, skąd przez obniżenie zajęte przez Rychwałd i Łękawicę dochodził do Skawy, a dalej do Wisły. Tą zbójnicką cestą w XVI, XVII i XVIII w. przechodziło wielu opryszków. 

Dolina Wagu, na południowych stokach Karpat odznacza się gęstym osadnictwem, które musiało mieć powiązanie z południową częścią Śląska Cieszyńskiego i Kotliną Żywiecką, najpewniej właśnie przez Przełęcz Koniakowską.

Poza tym z doliny Wagu istniało przejście do Małopolski wzdłuż górnej Orawy, wiodące na wschód w dolinę Czarnego Dunajca ku Kotlinie Nowotarskiej oraz na północ przez rejon Podwilka-Spytkowic w dolinę Skawy lub też przez okolice Rabki w dolinę Raby. To przejście przez nieomal 300 lat wykorzystywali karpaccy zbójnicy.

Należy nadmienić, że droga z Orawy w dolinę Dunajca oraz wzdłuż górnej i środkowej Raby, a stamtąd do Krakowa, była używana intensywnie w średniowieczu, ale i od XVI do XVIII wieku przez beskidników.  

Pewną niewielką rolę szlaku handlowego mogło odgrywać przejście z doliny Soły na południe, przez obniżenie kolo Zwardonia. Jego używanie nie jest jednak pewne i trudno powiedzieć, czy przez nie napływały monety znajdowane w Kotlinie Żywieckiej, ale na pewno znane było lokalnym zbójnikom.

Dalszą grapę szlaków handlowych stanowiły przejścia łączące dolinę Cisy z południową Małopolską poprzez przełęcze Beskidu Niskiego i Wschodnich Beskidów, (teren wschodniej Słowacji). Pierwszym i chyba najważniejszym dogodnym przejściem ułatwiającym rozwój kontaktów jest Przełęcz Dukielska, łącząca dolinę Wisłoki i Wisłoka, wzdłuż których występują dość liczne znaleziska, zwłaszcza monetarne, która doskonale znana była
i wykorzystywana przez tamtejszych opryszków
, którzy mieli kontakt z Wyżyną Ondawską (z rzekami Ondawą - Toplą i Laborcem).

O ważności tego ,,węzła komunikacyjnego", bo tak chyba należy nazwać ten ważny szlak, świadczą najlepiej liczne znaleziska archeologiczne. Dochodzą do tego jeszcze mniej liczne znaleziska ujawnione z biegiem Torysy - Hornadu, a także Topoli, które najprawdopodobniej wypadnie łączyć z przełomem Popradu lub z Przełęczą Tylicką i z Białym Dunajcem. 

Kotlina górnego Sanu mogła mieć jeszcze inne połączenia z Niziną Węgierską. Jedno z nich biegło być może z Przełęczy Dukielskiej nad San, skąd od Dynowa wiódł prawdopodobnie skracający drogę trakt do Jarosławia.

Drugie odgałęzienie biegło zapewne w górę dopływu Cisy Badrog i jej północnego przedłużenia rzeki Laborec, a następnie przez Przełęcz Łupkowską wzdłuż rzeczki Gstawy do Sanu.

Na funkcjonowanie przejść dolinami Popradu, Dunajca oraz Przełęczy Dukielskiej i Łupkowskiej wskazują liczne znaleziska z różnych okresów pradziejowych. Przejścia te znane były również karpackim zbójnikom, którzy często z nich korzystali. Z dużą intensywnością były one eksplorowane przez tołchajów - zbójników, stanowiąc najkrótsze połączenie - szczególnie Przełęcz Dukielska, a w mniejszym stopniu Przełęcz Łupkowska z Niziną Węgierską i z Rusią.
zbojnicka ilustracja lupy pocztowka

Analizując ruchy zbójników w Karpatach wypada wspomnieć o jeszcze jednym przesmyku karpackim - Przełęczy Użockiej, która choć nie odgrywała znaczącej roli jak np. Przełącz Dukielska, niewątpliwie była wykorzystywana przez zbójników czyhających na bogatych kupców.

Ciągnące z towarami karawany kupieckie stale były narażone na napady na  drogach  przez Przełęcz Użocką, przez sąsiednią przełęcz Beskid (789 m n.p.m.), wiodącą w dolinę Wołosatego,  przez Przełęcz nad Roztokami, Łupkowską i inne. W górach istniały kryjówki zbójeckie, gdzie układano plany wypraw i ukrywano łupy. Niektóre kompanie miały zdyscyplinowaną wojskową organizację, rotę i chorągiew, bębny i kotły, jako uzbrojenie hakownice, muszkiety, łuki, spisy, smolne pochodnie i tzw. opryszkowskie wekiery (siekiery).

Ważną rolę gospodarczą pełniły w Bieszczadach szlaki handlowe przekraczające Karpaty. Najstarszy wiódł z Sanoka doliną Osławy i Osławicy na Przełęcz Radoszycką, młodszy zwany „winnym” z Leska przez Baligród na Przełęcz Ruską (nad Roztokami). Mniejsze znaczenie miał szlak z Sambora przez przełęcz Użocką. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że tam gdzie strategiczne przełęcze, którymi przemieszczały się karawany kupieckie z cennymi towarami tam występowały bandy zbójników, tołhajów czy beskidników. 

Reasumując należy stwierdzić, że rola komunikacyjna przełęczy karpackich zależała przede wszystkim od ich położenia oraz tendencji i kierunków infiltracji kulturowej, czy to w formie wymiany handlowej, czy też przemieszczania się całych grup osadniczych. Przejścia, które przecinały usytuowane mniej więcej równoleżnikowo główne pasma górskie (Przełęcze Jabłonkowska, Tylicka, Dukielska, Łupkowska, Użocka) wyznaczały dla zbójników i nie tylko górskie trasy szlaków na osi północ-południe.

Aktualne rozeznanie sytuacji w rejonie przełęczy Karpat polskich pozwala stwierdzić, że np. najniższa z głównych przełęczy karpackich — Dukielska (502 m n.p.m.) użytkowana była od neolitu. Podobnie przedstawia się kwestia użytkowania Bramy Morawskiej i przełomu Dunajca w Pieninach, a także Przełęczy Użockiej.

Generalnie możemy jednak stwierdzić, że najważniejszą rolę wśród szlaków transkarpackich dla zbójników odgrywały dwa, wiodące przez najbardziej skrajne, naturalne siodła wytyczające ważne punkty przebiegu dróg: przez Bramę Morawską oraz Przełęcz Dukielską, nie umniejszając przy tym funkcji użytkowania przez zbójników Przełęczy Jabłonkowskiej i Przełęczy Koniakowskiej. 

SZLAKI KOMUNIKACYJNE W BIESZCZADACH I ZBÓJNICY

W okresie staropolskim szlaki handlowe przecinały Ziemię Sanocką z północy południe i z zachodu na wschód. Od XIV wieku drogami o dużym znaczeniu I następujące szlaki komunikacyjne:

Droga królewska na Ruś - wzmiankowana już w 1150 roku, prowadząca Krakowa przez Nowy Sącz, Biecz, Żmigród, Wietrzno, Besko, Sanok, Sobień, Lesko, Uherce, Olszanicę, dolinę Strwiąża, Starzawę, Sambor do Lwowa. W 1345 roku Kazimierz Wielki nakazał kupcom sądeckim korzystać z niej i handlu z Rusią.

Szlak węgierski na Węgry - istniał już w 1310 roku i prowadził z Sandomierza przez Pilzno, Jasło, Żmigród, Przełęcz Dukielską (500 m) do Bardiowa i Koszyc. Z Sandomierza wiódł on także w głąb ziem polskich na północ przez Opatów, Radom, Łęczycę do Torunia. W 1332 r. król Władysław Łokietek zwolnił kupców sandomierskich korzystających z tej drogi z ceł przy sprowadzaniu towarów z Węgier. W 1334 r. Kazimierz Wielki zezwolił im na dalsze korzystanie z tego szlaku. W pięć lat później podobne zezwolenie otrzymali kupcy węgierscy, toruńscy i pruscy, a Węgrzy docierali nawet na Mazowsze. Kiedy w 1387 roku Kraków uzyskał prawo składu, król Władysław Jagiełło zamknął tę drogę nakazując na Węgry jeździć przez to miasto. Wielu jednak wolało je ominąć z uwagi na uciążliwe dla nich prawo składu i nadal korzystało z tej drogi.

Szlak „winny" na Węgry - z Sanoka przez Rymanów, Jaśliska, Czeremchę (z ominięciem Dukli), Przełęcz „Beskid" nad Czeremchą (581 m), a następnie doliną Laborca przez Czertiżne, Haburę, Borów do Medzilaborzec oraz dalej do Szopkowa i Bardiowa. Na szlaku tym - popularnym od XV wieku - znajdowały się główne składy wina, a w 1580 roku postanowiono, że nie mogą one być przywożone na Ruś innymi drogami, jak tylko przez Jaśliska, Rymanów, Krosno, Sanok, Lesko, Sambor i Stryj.

Szlak południowy na Węgry - z Sanoka przez Sanoczek, Prusiek, Pobiedno, Bukowsko, Płonną, Szczawne, Radoszyce, Przełęcz Łupkowską (640 m), Medzilaborce, dolinę Laborca, do Humennego, Vranova nad Topią i Preszova. Droga ta znana była już od czasów rzymskich i w 1150 roku dokonał nią najazdu m Sanok król węgierski Gejza II. W XV wieku uległa ona zmianie i prowadziła przez Zagórz, Szczawne, Komańczę, Radoszyce, przełęcz Łupkowską, Palotę, Vydrań do Medzilaborzec i tutaj rozgałęziała się prowadząc doliną Laborca do Humennego oraz do Stropkova.

Szlak „baligrodzki" na Węgry - z Sanoka przez Sobień, Lesko, Baligród, Cisnę, gdzie rozgałęział się na Roztoki Górne, Przełęcz nad Roztokami (801 m), dalej doliną rzeki Cirochy na Ruskie, Wielką Polanę i Starinę do Humennego, albo odgałęzieniem przez Solinkę, Przełęcz (709 m) w dolinę Udawy, a stąd przez Osadne, doliną tej rzeki do Humennego.

Szlak „pasterski" na Węgry - z Ustrzyk Dolnych przez Czarną, Lutowiska, Stuposiany, Ustrzyki Górne, Wołosate, Przełęcz Beskid (785 m) do Łubni i doliną rzeki Uż do Użgorodu. Za Lutowiskami, w Smolniku, szlak ten rozgałęział się na wschód i od Żurawina przez Boberkę wchodził w dolinę górnego Sanu, prowadząc przez Sokoliki i Sianki do Przełęczy Użockiej (852 m) i dalej na Węgry.

zbojniki 1

Ważnym węzłem komunikacyjnym był wówczas Sanok. Tutaj rozgałęziały się drogi w różnych kierunkach. Oprócz wymienionych już szlaków na Ruś i Węgry ważne znaczenie dla handlu miały trasy prowadzące na północ, w głąb Polski. Oto ich przebieg:

  • szlak handlowy prowadzący wzdłuż Sanu przez Mrzygłód i Ulucz do Dynowa
    z rozgałęzieniem w tym mieście do Przemyśla dalszym odcinkiem doliny Sanu oraz przez Kańczugę do Jarosławia.
  • szlak handlowy z Sanoka przez Brzozów, Domaradz, Strzyżów, Frysztak do Rzeszowa, cieszący się dużym powodzeniem w owych czasach.

O popularności dróg handlowych, przecinających wówczas Ziemię Sanocką z  zachodu na wschód i z północy na południe, świadczy chociażby fakt pobierania w XVI wieku myta w kilku miastach i miejscowościach, m.in. w Sanoku, Krośnie, Rymanowie, Brzozowie, Zarszynie, Jaćmierzu, Tyrawie i Szczawnem.

Najbardziej ożywione kontakty utrzymywała Ziemia Sanocka z Węgrami. W myśl przywileju króla Kazimierza Jagiellończyka z 17 X 1470 roku wszyscy kupcy węgierscy udający się na Ruś zobowiązani zostali do przejeżdżania przez Sanok. Wielu z nich osiedliło się nawet w tym mieście, a inni już od XV wieku utrzymywali z tym miastem częste kontakty handlowe. Najbardziej znani byli wówczas kupcy Bardejova, Trebiszowa, Veradki, Stropkowa, Vranova, Medzilaborzec i Humennego.

Dla kupców polskich i węgierskich górski łańcuch Karpat nie stanowił większej przeszkody. Szlaki handlowe już od najdawniejszych czasów prowadziły dolinami rzek i przechodziły przez najdogodniejsze przełęcze górskie. Na Węgrzech - po przeciwnej stronie Beskidu Niskiego - znajdowała się niezbyt wysoka Laborecka Verchovyna i Ondawska Verchovyna z najwyższym wzniesieniem Busov (1010 m), zaś po przeciwległej stronie Bieszczadów Bukowskie Wierchy i Pasmo Vyhorlatu (Vihorlat 1075 m), bardzo do nich podobne pod względem fizjograficznym.

Góry te, były wówczas mocno zalesione, o czym wspomina już kronikarz Marcin Kromer. Zmieniające się warunki atmosferyczne uniemożliwiały utrzymanie komunikacji przez cały rok. Zamierała ona zazwyczaj na pewien czas w okresie srogich zim, albo podczas jesiennych wylewów rzek czy wiosennych roztopów.

Stan dróg w ówczesnym województwie ruskim nie był najlepszy. Szlachta narzekała często na nie podczas sejmików, domagając się, aby pobierający myto solidnie je naprawiali. Kiedy to nie skutkowało w XVI wieku wprowadzono dla chłopów obowiązkowe szarwarki. Ciągłej naprawy wymagały wówczas w szczególności drogi górskie, które często rozmywały wylewy rzek i strumieni, spływające wiosną wody z topniejącego śniegu lub obfite w tym rejonie deszcze. W drugiej połowie XVII i w XVIII wieku stan tych dróg pogorszył się jeszcze bardziej wskutek wojen i ogólnego upadku gospodarczego państwa. Zmalały wówczas usługi komunikacyjne, co spowodowało ograniczenie wymiany handlowej między obu krajami.

Technika ówczesnego transportu była stosunkowo prosta. Do przewozu towarów ciężkich oraz do podróży w dalsze strony używano wozów dużych i ciężkich, zwanych telegami lub kolasami, zaprzężonych w kilka koni. Towary lekkie rozwożono na wozach mniejszych i lekkich o jednym dyszlu, po polsku nazywanych rynwanami. Przed podróżą umacniano je dodatkowo żelaznymi obręczami. Zimą, gdy śniegi nie były zbyt wysoki, podróżowano ciężkimi saniami, na których najczęściej przewożono metale i sól. W owym czasie kupcy rzadko wybierali się w podróż osobiście. Do tego celu używali specjalnie dobraną służbę, przewoźników i pełnomocników, którzy w ich imieniu załatwiali wszelkie sprawy związane ze sprzedażą i kupnem.

W omawianym okresie podporą handlu były jarmarki. Spotykali się na nich kupcy z odległych stron, aby wymienić lub sprzedać posiadane towary. Podczas jarmarków ożywały miasta, do których ściągały liczne tłumy. Ludzie gromadzili się w nich w różnym celu: jedni dla handlu, kupna czy sprzedaży, inni dla zabawy, pijaństwa, zebrania wieści ze świata albo też pocieszenia się tym widowiskiem. W Bardejovie na Węgrzech odbywały się one dwa razy w roku: na św. Idziego i na św. Jana, a trwały po dwa tygodnie. W miastach Ziemi Sanockiej: Sanoku, Krośnie, Rymanowie, Lesku, Mrzygłodzie odbywały się trzy razy w roku, a w Dynowie dwa razy w roku i też nie trwały krócej. Jarmarki były wielkim, oczekiwanym wydarzeniem ożywiającym miasto z okolicą. Dzięki nim już od XV wieku rozwijały się prężnie miasta, następował postęp w rolnictwie, wymiana towarów przynosiła ogromne zyski, a mieszkańcy stawali się coraz bardziej zamożni.

Z Polski wywożono wówczas ołów pochodzący z Olkusza, Trzebini, Chęcin i Chrzanowa, sukna zagraniczne i krajowe, a w szczególności gorlickie, bieckie, strzyżowskie, sądeckie, krakowskie i krośnieńskie oraz sól z Bochni i Wieliczki, której cenę obniżył dla kupców węgierskich w 1354 r. Kazimierz Wielki, zabraniając im jednak sprzedawania jej w granicach ziemi. W handlu z Węgrami sukna wraz z płótnem i barchanem zajmowały pierwsze miejsce. Wywożono je najchętniej do Bardejova, Koszyc i Vranova. Oprócz tego na południe szły śledzie i węgorze z Gdańska, skóry, futra, papier, broń, proch, wyroby kramarskie i rzemieślnicze.

Do Polski przywożono z Węgier głównie wina, które zaczęli sprowadzać na potrzeby dworu Władysław Jagiełło i Jan Olbracht. W XVI i XVII wieku upowszechniło się ono u szlachty do tego stopnia, że przywożono je nieustannie do Polski, a jego import przybrał ogromne rozmiary. Od 1505 roku handlować nim mogli tylko kupcy węgierscy. Zakazu tego jednak nie przestrzegano i nielegalnie jeździli po nie mieszczanie, szlachta oraz kupcy żydowscy.

Duże zasługi dla rozwoju handlu z Węgrami wnieśli Żydzi z Sanoka, Leska, Rymanowa, Sambora, Przemyśla, Jarosławia oraz innych większych i mniejszych miast okolicznych. Zasłynęli oni z handlu artykułami spożywczymi, mięsem, rybami, miodem, łojem, woskiem, masłem, serem, przetworami mlecznymi, napitkami alkoholowymi, towarami korzennymi, suszonymi owocami, cukrem, oliwą, wyrobami jedwabnymi, odzieżą, obuwiem, płótnem, suknem, metalami, świecami, mydłem, farbami, naczyniami szklanymi, kartami do gry, papierem itp. Z terenu ziemi sanockiej wraz z innymi kupcami wywozili wówczas duże ilości soli, towarów leśnych, tłuszczy zwierzęcych, skór i bydła.

Szlachta sanocka oficjalnie uznawała handel za rzecz poniżającą, mimo iż sama zajmowała się nim, korzystała z niego i czerpała z tego tytułu duże korzyści. Obawiając się jednak, by kupcy polscy nie wzbogacili się za bardzo i nie doszli do większego od niej znaczenia, w 1505 roku przyczyniła się do uchwalenia konstytucji ograniczającej handel do jarmarków i miejsc składowych. Odtąd kupcy krajowi nie mogli już wyjeżdżać za granicę z towarami lub po towary.

W ten sposób szlachta zapewniła sobie w pierwszej kolejności zbyt swoich wyrobów na rynku krajowym. Za granicą można było kupować i sprzedawać bez myta tylko bydło, lecz nie wolno już tego było czynić z końmi, ponieważ za nielegalny handel nimi groziła konfiskata i kara pieniężna. Kupcy i handlarze wkraczali więc na drogę nielegalną i korzystali ze szlaków ubocznych, mało popularnych, narażając się często na rabunek i utratę mienia.

Drobną wymianą handlową i świadczeniem różnorodnych usług zajmowali się również wędrowni pasterze, rzeźnicy, rzemieślnicy, handlarze ziołami i surowcami leczniczymi, cyrulicy, aptekarze, znachorzy, krawcy, folusznicy, druciarze naprawiający naczynia, koszykarze wyplatający kosze z wikliny, introligatorzy, szklarze oraz ludzie o różnorodnych umiejętnościach, poszukujący zatrudnienia lub możliwości łatwego wzbogacenia się.

Ożywiona między Polską, Rusią, Węgrami i Śląskiem wymiana handlowa zamierała na pewien okres w czasie wojen, najazdów Tatarów, prywatnych najazdów możno władco w węgierskich na dobra możnowładców polskich i odwrotnie, wzmożonych napadów rabunkowych beskidników, grasujących nieprzerwanie przez cały omawiany okres
w tej części Karpat. Mimo okresów chwilowego zawieszania handlu jego pozytywny wpływ na przyspieszony rozwój gospodarczy tego zakątka Rzeczypospolitej był ogromny. Nic dziwnego, że zbójnicy żyjący głównie z rozboju i rabunku przebywali
w tej części gór przez cały okres staropolski.

Bandy zbójeckie stanowiły stałe niebezpieczeństwo na drogach łączących miasta ziemi sanockiej z miastami węgierskimi. Ówczesne trakty komunikacyjne i drogi handlowe prowadziły najczęściej dolinami rzek ku przełęczom karpackim: Dukielskiej (500 m), Jasielskiej (550 m), Łupkowskiej (640 m), Nad Roztokami koło Cisnej (801 m), Beskid nad Wołosatem (746 m) i Użockiej (853 m). Dla korzystających z nich przejezdnych beskidnicy byli o wiele groźniejsi niż jesienne wylewy rzek czy wiosenne roztopy. Napadniętym uniemożliwiał ucieczkę przede wszystkim zły stan dróg. Ciężkie wozy, zaprzężone nieraz w siedem koni, służące w owych czasach do odbywania dalekich podróży i przewożenia cięższych towarów jak zboże, metale, sól, wino, piwo itp., nie mogły po wyboistych gościńcach poruszać się szybko. Beskidnikom nie zdołały również umknąć małe, lekkie rydwany, którymi przewożono najczęściej skóry, sukno, płótno, przędzę, odzież, rzeczy kramne i inne. Kupców nie zdołały obronić liczne straże i specjalnie wynajęci przewoźnicy. Rabusie pojawiali się zawsze w najmniej spodziewanym miejscu i momencie, najchętniej zabierali pieniądze i wieziony towar, podróżującym pasażerom broń, odzież osobistą i cenniejsze przedmioty, a po napotkaniu na opór bili napadniętych lub nawet zabijali.

 

Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” oraz "ZBÓJNIKOLANDIA" FIRMY LESZEK MŁODZIANOWSKI ZBÓJNICKI SZLAK Sp. z.o.o., a w szczególności prezentowane koncepcje, pomysły i rozwiązania na mocy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. Dz. U. nr 24 poz. 83 stanowią własność autora. Projekt „SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH” oraz "ZBÓJNIKOLANDIA"ani żadna z jego części nie może być w żaden sposób kopiowana, powielana, dystrybuowana bez pisemnej zgody autora.